ForAndEvenAgainst

Polaków obraz własny w zetknięciu ze światem

In hong kong, poland on July 31, 2010 at 7:24 pm

20. marca 2009 pięcioro studentów Hong Kong University of Science and Technology w wieku 19-23 lat zostało pobitych na terenie naszego kraju, przez naszych rodaków.

Studenci, przebywający na programie wymiany międzynarodowej w Szwecji, postanowili zwiedzić jeden z obozów zagłady. Wspomnianego dnia udali się z Wrocławia pociągiem nocnym, w którym zajmowali dwa przedziały, do Warszawy. Pociąg zatrzymał się w niewielkiej miejscowości i, po krótkim postoju, ruszył dalej. Kilku Polaków w żółtych koszulkach wdarło się do przedziału, gdzie siedzieli student i studentka, którym nasi rodacy obwieścili łamaną angielszczyzną co następuje:

Where do you come from? Where are you going? You fxxxing Chinese get out of the train, white people is the best, you are not supposed to be here…

Jeden z rodaków uderzył studenta, po czym wszyscy inni go otoczyli zaczęli bić przez jakieś 4 minuty, aż krew polała mu się z głowy. Wtedy został wypchnięty z przedziału. Studentka wybiegła w międzyczasie z przedziału w poszukiwaniu pomocy. Pozostała trójka studentów przebywająca w sąsiednim przedziale, też została z niego przepędzona. Opuszczając pociąg rodacy “zabrali ze sobą” plecak studentki.

Studenci udali się na czoło pociągu, by poinformować konduktora o incydencie. Po drodze napotkali na jednego i pobity student zdał mu relację z wydarzenia. Konduktor, mimo tego, że widział krew, odpowiedział tylko “I don’t speak English” i przestał zwracać na nich uwagę.

O 6 rano pociąg dotarł do Warszawy. Jeden z policjantów na dworcu, władający w niejakim stopniu angielskim, na prośbę studentów udał się do konduktora pociągu. Lecz ten stwierdził, że nic mu o zajściu nie wiadomo i policjant zezwolił pociągowi na odjazd a studentom poradził wizytę na dworcowym posterunku policji. Po 6 godzinach czekania, ponieważ nikt na posterunku nie znał angielskiego, pojawił się tłumacz i spisano zeznania. W artykule jednego z głównych dzienników Hong Kongu, Singtao, studenci skarżyli się, że polska policja nie potraktowała ich poważnie. Rozczarowani byli także faktem, że w mieście stołecznym tak długo zajęło znalezienie osoby znającej język angielski. [3]

Ze strony Konsulatu Generalnego RP w Hong Kongu, konsul generalny Wydziału Ekonomiczno-Handlowego Michał Makocki, wyraził “ubolewanie, że studentów spotkały nieprzyjemności w kraju słynącym ze swojej gościnności”. [4]

Wypowiedź, zaiste, dyplomatyczna. Naturalnie nie jest prawdą to, co pan Makocki stwierdził. Polska nie jest krajem gościnnym. Raczej: za gościnnych Polacy uważają się sami. A to duża różnica.

Do tej pory tylko jeden jedyny raz usłyszałam od obcokrajowca, że woli Polskę od swojego kraju, bo tam ludzie nie są tak życzliwi jak Polacy. Obcokrajowcem tym była spotkana przypadkowo w pociągu Niemka. Poza tym jednym wyjątkiem, wszystkie opinie na temat Polaków nie były zbyt pochlebne. Od narzekań na profesorów uniwersyteckich przez odzywki Polaków na ulicy po pobicie na tle rasistowskim.

Relacje odnośnie “polskiej gościnności”, która tak naprawdę nie jest powiedzeniem nigdzie poza granicami naszego kraju, można przeczytać też w zagranicznych publikacjach typu dzienników podróży. Jakiś czas temu wpadł mi w ręce tajwański. Autorka opisała w nim swoje spotkanie z Warszawiakiem przebywającym na wakacjach na Tajwanie, którym zajęła się podczas jego pobytu, pokazując mu swoje miasto i nawet goszcząc go na obiedzie u swojej rodziny. Autorka miała w późniejszym czasie okazję wyjazdu do Polski i skontaktowała się z zapoznanym Warszawiakiem. Ten, po wykrętnym i zimnym emailu, nawet nie odebrał jej z Okęcia.

Na koniec wspomnę jeszcze ostatnie, bardzo tragiczne, wydarzenie. 23. maja 2010 policja zastrzeliła nieuzbrojonego Maxwella Itoyę na Dworcu Stadion w Warszawie. W Gazecie Wyborczej ukazało się kilka artykułów na temat tego incydentu. Z nich wiemy, że w stolicy odbył się przynajmniej jeden marsz przeciwko rasizmowi. W internecie pojawiła się także petycja w tej sprawie do Donalda Tuska domagająca się sprawiedliwego rozpatrzenia zajścia. [2] Niestety niewiele osób się pod nią podpisało, w dniu dzisiejszym petycja liczy jedynie 239 podpisów, co, zważając na liczbę obywateli posiadających dostęp do internetu, jest zaledwie miernym jej odsetkiem. Apel wystosowany został także do prokuratora Andrzeja Seremeta, lista oficjalnie popierającach go osób nie należy jednak do długich. [1]

W świetle tych obserwacji nasuwa się pytanie odnośnie powodów tak niskiego zainteresowania społeczeństwa takim drastycznym wydarzeniem, jakim jest zastrzelenie przez policję nieuzbrojonego człowieka w naszym kraju.

I rychło w czas, jakby dla poparcia moich słów, Polityka opublikowała w kwietniu bieżącego roku rozmowę z pisarzem Piotrem Ibrahimem Kalwasem zatytułowaną “A ja palę sziszę”. Polecam ją wszystkim złudzonym własnym samowyobrażeniem rodakom, włączając w to pana Makockiego, jeśli okazałoby się, że swoje stwierdzenie uważał za dosłowne.

[1] Apel do prokuratora Andrzeja Seremeta (Solidarni z Maxem)
[2] Petycja w sprawie zastrzelenia Maxwella Itoyi (petycje.pl)
[3] 波蘭遇足球流氓 科大生遭毒毆 (星島日報, 27.3.2009)
[4] 港生遭辱打 波蘭港領事承諾介入 (雅虎香港, 28.3.2009)
[5] A ja palę sziszę – Rozmowa z Piotrem Ibrahimem Kalwasem (Polityka, 16.04.2010)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: