ForAndEvenAgainst

“Polska polityka”, co to takiego?

In poland on March 30, 2011 at 4:50 pm

Gazeta Wyborcza z 28. marca cytuje kilka wypowiedzi prezydenta Komorowskiego w pierwszym dniu wizyty w Estonii. Ich treść skłoniła mnie do przyjrzenia się dokładniej charakterowi wizyt zagranicznych dwóch najważniejszych reprezentantów polskiej polityki: prezydenta i premiera. Wytłuszczenia są moje:

Komorowski zwrócił z kolei uwagę, że Polska i Estonia mają wspólny pogląd, iż kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które niedawno uzyskały niepodległość, szczególnie dbają o misję prodemokratyczną UE w stosunku do sąsiedztwa Unii, zarówno na południu jak i na wschodzie.

– Odnotowuję także wspólnotę poglądów, jeśli chodzi o aktualność jednego z polskich priorytetów, jakim jest inwestowanie w rozwój europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony – dodał prezydent Polski.

Po wizycie urzędnika niepodległego państwa w innym niepodległym państwie oczekiwałoby się, że będą oni rozmawiać o interesach krajów przez nich reprezentowanych. Interesujące, że w obydwu cytatach prez. Komorowski robi jednak referencje do misji i polityki Unii Europejskiej, a nie Polski.

Spójrzmy na historię wizyt państwowych naszego prezydenta, jak podaje Wikipedia. Mamy tutaj przede wszystkim spotkania w krajach kontynentalnej Europy należących do UE: Niemcy, Francja, Belgia, Portugalia. Nie zapomnijmy też o Watykanie (i Rzymie), który wart był aż trzydniowego pobytu, z niejakże cennym spotkaniem z panem Ratzingerem. I to mimo wszystkich skandali dotyczących pedofilii, w które zamieszany jest sam Ratzinger. Prezydentura została objęta w sierpniu, w październiku (2 miesiące później) nastąpiła już audiencja. Naturalnie nie był on tak szybki z okazywaniem swojej uległości jak Lech Kaczyński, który objąwszy urząd pod koniec grudnia 2006, pod koniec stycznia roku następnego (pierwsza wizyta zagraniczna!) już całował rączki w Watykanie. Pan Kaczyński zdaje się czekał na pomyślne wyniki wyborów, by udać się do Watykanu za pieniądze podatników. I czynił to z taką werwą, że widywał zgrzybiałego staruszka aż pięciokrotnie w przeciągu ponad 4 lat.

Drugi blok w rejestrze wizyt zagranicznych prezydenta Komorowskiego stanowią kraje Unii Europejskiej na wschód i południe od Polski. O nich to wspomina on w pierwszym cytacie. Jednym z tych krajów jest właśnie Estonia, gdzie poruszał właśnie temat misji unijnej, nie polskiej. Zastanawiające jest to, że polski świat polityczny od roku wstąpienia do UE nic się nie zmienił. Czyż nie powinniśmy się wreszcie nauczyć, że kraje unii tylko mówią o interesach tejże unii, bo to brzmi solidarnie i zwodzi nowych członków UE, jednak czynią wszystko nie w interesie unii, lecz własnym? Dlaczego nasi politycy słuchają polityków europejskich i biorą ich dosłownie? Weźmy jako przykład relacje z Iranem. Dlaczego rozmowy prowadzone są przez tzw. P5+1? P5 odnosi się do 5 stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, a 1 odnosi się do Niemiec. Mamy tutaj zatem dwa, powiedzmy najważniejsze, kraje unii działające nie z ramienia unii, lecz własnego. Weźmy za kolejny przykład ostatnie kilka lat w relacjach z Chinami. Wszystkie kraje unijne odbywały wizyty we własnych interesach, nie interesach unijnych. Natomiast Donald Tusk był w Chinach w 2008, ale tylko w ramach szczytu UE-Azja, nie za sprawą polskiej agendy. Dlaczego nasi politycy bredzą ciągle o jakiejś unijnej polityce czy misji, zamiast porządnie wziąć się za polską politykę i polską misję? Może dlatego, że nie mamy właściwie żadnej polskiej polityki czy misji?

Jedynymi krajami poza zasięgiem UE odwiedzonymi przez naszego prezydenta do tej pory są Ukraina i USA. Wizyty na Ukrainie nie miały w założeniu charakteru urzędowego, a jedynie symboliczny. Natomiast ta w USA przypomina do złudzenia to, co się dzieje po wyborach prezydenckich na Filipinach. Pierwszą wizytę zagraniczną prezydent Filipin składa w Waszyngtonie. W Polsce jest nią jedna z pierwszych. W obu przypadkach chodzi jednak o to samo formalne koutou podwładnego.

Z powyższej analizy zarysowuje się obraz polskiej kultury politycznej w stosunkach zagranicznych. Naiwnie traktujemy Unię Europejską jak dużego brata, który się nami zaopiekuje, bo my jeszcze nie dorośliśmy do samodzielności. Naiwnie przedstawiamy siebie jako istotną część Unii Europejskiej, jako strażnika jej wschodnich granic, choć tak naprawdę ani się ona z nami liczy, ani my mamy kwalifikacje do roli strażnika. Odnośnie pierwszego, Unia Europejska służy przede wszystkim interesom Niemiec i Francji, a nie każdego z jej członków. Odnośnie drugiego, w jakim sensie Polska mogła by pretendować do tej roli? Mamy odpowiednio wyszkoloną i zaoptrzoną armię, by bronić granic? Zdecydowanie nie. W razie ataku, możemy go odeprzeć? Bardzo wątpliwe.

Po drugiej stronie oceanu podobnie, szukamy w USA dużego brata, który nam powie co i jak zrobić, a jak jesteśmy posłuszni, to nas poklepie po ramieniu i rzuci kilka wzmianek na temat istotnej roli Polski w świecie. To da nam poczucie ważności, mimo że to tylko złudzenie. Faktem jest, że w wieku globalizacji nie mamy żadnych relacji dyplomatycznych czy gospodarczych z większością świata. Nie mamy żadnych relacji z krajami o sytuacji gospodarczej podobnej naszej własnej. Cała Afryka, cała Ameryka Południowa, cała Azja jest nam obca.

Najtrudniej jednak pogodzić się z faktem, że wśród tak licznego narodu brak jakiejkolwiek wizji u polskich polityków i intelektualistów, czyli osób które zawodowo zajmują się myśleniem. Zamiast rozmawiać o polityce unijnej podczas wizyt w krajach dawnego bloku wschodniego, wykorzystajmy nasze położenie geograficzne i stwórzmy nowy blok wschodni, ustanówmy nowy biegun w polityce światowej, zamiast będąc jej niewidocznym obserwatorem. A potem stwórzmy silne łącza z Afryką, Ameryką Południową i Azją. Nie chowajmy się za plecami większych, urośnijmy. I stańmy się wreszcie tym niepodległym państwem, o którym mówił prez. Komorowski w pierwszym cytacie. W obecnie prowadzonej przez nas polityce zagranicznej nie jesteśmy państwem niepodległym.

[1] Komorowski: “Polska nie zaangażuje się militarnie w Libii”, Gazeta Wyborcza, 03.28.2011
[2] Bronisław Komorowski, Wikipedia

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: